Gdy pierwsza gwiazdka na niebie…
Geografia, Kraj
14 grudnia 2008 | 23:02Dobry prezent to przemyślany prezent. Stara prawda znana nie od dziś, ale jakże uniwersalna i ponadczasowa. Miło by było, gdyby taki upominek był użyteczny i został na lata. Z pewnością dobrą na to radą byłyby książki czy chociażby ciuchy. One jednak nie są oryginalnym pomysłem, więc można by pokusić się o coś ciekawszego. W ten oto prosty sposób decydujemy się na kupno bądź adopcję… zwierzaka.
Któż z nas nie lubi czworonogów? Jedni wolą kociaki, inni znów kochają pieski – a dzieci w szczególności. I tutaj zaczynają się prawdziwe schody, bo przecież każdy maluch marzy o sympatycznym i przytulnym futrzaku. Maskotki i pluszaki to już nie to samo – potrzeby nawet najmłodszych w pewnym okresie dorastania, również się zwiększają. Pytanie tylko: jak im sprostać? Z jednej strony ciężko naszej pociesze odmówić, z drugiej zaś – patrząc na sprawę zdroworozsądkowo – wiemy doskonale, że taka żywa zabawka może szybko się znudzić, a potem mamy dodatkowy kłopot, a nasze dobre chęci przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.
Zanim postanowimy ulec prośbom naszych córeczek i synków, musimy wnikliwie przeanalizować wszelkie za i przeciw, związane z przygarnięciem pod nasz dach nowego członka rodziny. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że takie zwierzątko – zarówno kotek, jak i piesek – to przede wszystkim odpowiedzialność i przyjemność wymagająca czasu, poświęcenia, troski, uwagi i szczyptę lub nawet dwie – cierpliwości. W tym właśnie momencie mamy idealną okazję przekonać się na ile znamy własne dziecko i czy, naszym zdaniem, będzie ono w stanie podołać tym wszystkim zadaniom. Wiedzmy przecież, że już nawet sam wybór odpowiedniej rasy, płci czy wyglądu, jest w takim układzie najmniejszym zmartwieniem. Tylko co dalej? Co jeśli nasza pociecha stwierdzi, że „to jednak nie jest to”? Dlatego warto wcześniej o tym porozmawiać i spróbować wytłumaczyć, że opieka nad zwierzątkiem to zupełnie inna bajka niż zabawa lalkami czy samochodzikami.
W takiej sytuacji, dobrym rozwiązaniem jest wspólne podjęcie rodzinnej i bądź, co bądź – dojrzałej decyzji. Owszem, futrzak pod choinkę, sam w sobie, to całkiem fajny pomysł. Zanim jednak do czegokolwiek dojdzie, trzeba naszego malucha do tego odpowiednio przygotować. Czasem jest to okres żmudny i długotrwały, ale bez wątpienia skuteczny i w pełni satysfakcjonujący. W dodatku, wcale nie jest trudny do realizacji, bo wystarczy tylko zebrać do tego potrzebne materiały, poświęcić chwilę czasu i przystąpić do działania. W tym celu należy przede wszystkim zaopatrzyć się w konkretne książki związane z ukochanym zwierzakiem. Wtedy nasza pociecha nabywa wiedzę teoretyczną, którą w przyszłości przełoży na praktykę. Kolejny krok, to nic innego jak wycieczka do schroniska, gdzie maluch będzie mógł dokładnie obejrzeć zwierzątko i wtedy zdecydować czy chce mieć takiego podopiecznego, czy jednak z tego rezygnuje. Tak więc – każde dziecko powinno mieć szansę nauczenia się jak być dobrym rodzicem i wychowawcą dla swojego pupila. To wszystko jednak musi nastąpić zanim zbyt pochopnie podejmiemy decyzję o zwierzęcym prezencie tylko i wyłącznie pod impulsem błagań i lamentów naszych ukochanych latorośli.
Iwona Sołdek


